O DRZEWIE

Mówią o niej drzewo żelazne. ARGANIA SPINOSA (ARGANIA) rośnie na południu Maroka od 60 milionów lat i tylko tam wydaje owoce. Jest jednym z najstarszych drzew na świecie. Smagana gorącymi wiatrami znad Sahary i owiewana bryzą Atlantyku nieustannie walczy o przetrwanie. Można ją zobaczyć na wybrzeżu, górskich zboczach, przy drogach i w dolinach. Bardzo trudno jest ją zasadzić. Argania znosi 50 stopniowe upały, jak i 2 stopniowe chłody. W poszukiwaniu wody jej korzenie docierają nawet na głębokość 30 metrów, a ich długość pięciokrotnie przekracza wysokość drzewa. Wodę gromadzi w kolcach. Potrafi ją pozyskiwać nawet z wilgotnego powietrza oraz porannych mgieł. Mimo tak idealnego dostosowania do lokalnego klimatu, nawracające susze nie oszczędzają nawet Arganii. Gdy brakuje opadów bujne, zielone korony zamieniają się w zaschnięte wiechcie, gaje w cmentarzyska. Ma się wrażenie, że tym razem żadne drzewo nie przeżyje lata. Wszyscy, którzy żyją wśród Arganii, z niepokojem obserwują drzewa. Z minaretów wzlatują modlitwy o deszcz. By zminimalizować proces fotosyntezy i móc napoić korzenie argania zrzuca liście i czeka. Potrafi tak przetrwać nawet osiem lat. Gdy woda powraca, korona drzewa błyskawicznie zazielenia się, potem zakwita na żółto i wydaje owoce, które kształtem i wielkością przypominają oliwki. Dojrzały owoc nabiera ciemnożółtego koloru. Spada z drzewa i brunatnieje. Paradoksalnie to właśnie z tego klimatu czerpie siłę i witalność. Poskręcany, szorstki pień, kolczaste gałęzie i drobne mięsiste liście doskonale radzą sobie w tak trudnych warunkach. Jest tak wolna i nieskrępowana jak Berberowie (ludzie wolni, ludzie dumni). Rośnie tam gdzie chce i jak chce.

Wtedy w gajach pojawiają się kobiety. Idealnie wtapiają się w krajobraz, tak jakby był stworzony właśnie dla nich. Zwinnie zbierają zakurzone owoce. Rośnie stos za stosem. Wypełnione worki, kosze i wiadra triumfalnie zanoszą do skromnych domostw. Owoce schną na słońcu. Dwa niewielkie kamienie i całe dnie cierpliwości, to jedyne narzędzia, dzięki którym rozpoczyna się żmudny proces tłoczenia oleju arganowego.

Kilka delikatnych uderzeń i pod wysuszonym miąższem pojawia się cenny orzech. Orzech jest bardzo twardy i sztuką jest go umiejętnie rozłupać aby wydobyć jeszcze cenniejsze nasiono –  „tiznine”. Można uderzyć za lekko i wtedy orzech nie pęknie ale można go też zmiażdżyć i uszkodzić delikatne nasiono. Doświadczone palce berberyjskich kobiet rozłupują go niemalże nań nie patrząc. Umiejętność przekazywana z matki na córkę, ćwiczona godzinami, miesiącami, latami cierpliwego wypełniania damskich obowiązków. Dotąd nie wymyślono maszyny, która dorównałaby dokładnością i precyzją zręcznym dłoniom Berberyjek. W tej dziedzinie tradycja wygrywa z pędzącym w Maroku „rozwojem”.

W tym żmudnym procesie nie ma żadnych odpadów. Każda część owocu ma swoje przeznaczenie. Miąższ daje się zwierzętom jako paszę. Orzech, ze względu na swoją kaloryczność używany jest nadal w wielu gospodarstwach jako opał. Wydobyte nasiono służy do tłoczenia oleju arganowego.

FUNKCJE ARGANII:

Ekonomiczna
Argania Spinosa ( Argania) odgrywa ogromną rolę społeczną, ekonomiczną i ekologiczną. Warunkuje przeżycie około 3 milionom Marokańczyków, z czego 2/3 żyje w środowisku wiejskim. Niegdyś olej arganowy przeznaczany był głównie do domowego użytku. Nasiona prażono i dalej ręcznie tłoczono olej spożywczy. Dziś większość kobiet łupie orzechy na sprzedaż. Cena nasion rośnie z roku na rok. Nasiona trafiają na targ lub bezpośrednio do producenta oleju arganowego. Rosnący popyt na olej pomaga w emancypacji berberyjskich kobiet. Wiele z nich znajduje pracę w lokalnych kooperatywach, gdzie obecność kobiet jest kluczowa do prowadzenia arganowego biznesu. Inne zarabiają na sprzedaży nasion lub tłoczą olej spożywczy na zamówienie rodzin z miast. Częstokroć drzewo arganowe jest jedynym źródłem utrzymania dla całej rodziny. Zyski z Arganii spowalniają masową migrację ludności wiejskiej do miast. Gdyby wymarły Arganie, zamarłoby życie w wielu berberyjskich wioskach.

Ekologiczna
Drzewa arganowe porastają górzyste wybrzeże Atlantyku oraz dolinę rzeki Souss- Massa. Hamują na tym obszarze intensywny proces pustynnienia kraju oraz proces erozji gleb. Rozrośnięte korzenie poszukują i przytrzymują wodę, liście użyźniają glebę a korona daje cień, co pozwala na uprawę zbóż i warzyw między drzewami. Rolnicy jeszcze do niedawna wycinali Arganie by powiększyć swoje pola uprawne. Okazało się jednak, że po wykarczowaniu drzew gleba nie była już taka żyzna. Na dodatek, pod Arganią wytworzył się specyficzny ekosystem. Z jej istnieniem związane jest pojawienie się innych gatunków roślin, które żyją dzięki Arganii.

Społeczna
Argania towarzyszy Berberom od wieków. W przeszłości miała status świętego drzewa. Wierzono, że chroni przed urokami i ma zdolność odstraszania złych dżinów. Do dziś otacza się ją wyjątkową troską. Przy górskich drogach można spotkać „targante oussenfo” – czyli drzewo dające schronienie. Łatwo je rozpoznać. Na jego koronie rozpościera się sklecona z patyków i kartonów platforma, która zwiększa powierzchnię cienia. Zakurzone gałęzie i spierzchnięta kora wsłuchują się w historie pradziadów, dziadów, ojców i synów. Najstarsi mieszkańcy wiosek mówią, że ich ojcowie ze swoimi ojcami stawali pod tą samą arganią. Nieopodal lśni miejsce wyznaczone do modlitwy. Wystarczy na chwilę zatrzymać się pod drzewem, aby poznać mieszkańców okolicy. Strudzeni upałem Berberowie odpoczywają tu w drodze na targ. Częstokroć wtórują im osiołki, wierni towarzysze pieszych wędrówek. Kierowca motorynki zapala pod drzewem wytęsknionego papierosa. Wędrowcy i przejezdni siadają w cieniu bujnej korony, wymieniają pozdrowienia, nowiny, pytają o drogę. Na pożegnanie przekazują słowne błogosławieństwa swym rodzicom i braciom, siostrom, żonom i dzieciom. Argania jest niczym odwieczny członek plemienia. Zagląda do okien, opiera się o gliniane ściany domów, wyznacza granice własności. Wokół niej toczy się i zamiera życie.